Krewetki w marynacie orientalnej, podane z makaronem ryżowym, sprawdzą się jako doskonałe szybkie danie inspirowane smakami tajskimi. Ekspresowe w przygotowaniu, aromatyczne. Możemy je również serwować jako baza do zielonej sałatki lub farsz do sajgonek, wystarczy dodać do nich ulubione warzywa pokrojone w słupki i zawinąć w papier ryżowy. 

Składniki (2-3 porcji):
-400g dużych krewetek, obranych
-kawałek imbiru wielkości kciuka
-pęczek kolendry (zostawiamy kilka listków do dekoracji)
-liście limonki
-sok wyciśnięty z 1 limonki
-łyżka sosu sojowego
-łyżka oleju sezamowego
-łyżka sosu rybnego
-łyżka miodu
-ząbek czosnku
-papryczka chilli (jeśli wolimy wersję bardziej pikantną  - zachowujemy pestki, w wersji łagodniejszej usuwamy je).
-trawa cytrynowa (1 łodyżka lub 1 łyżka mielonej trawy)

Dodatki (do wyboru):
-makaron ryżowy
-ulubione warzywa pokrojone w słupki oraz papier ryżowy
-zielona sałata, ogórek, awokado, kiełki fasoli mung

Wszystkie składniki marynaty dokładnie blendujemy w malakserze / blenderze. Marynata powinna być dość płynna a wszystkie składniki drobno zmielone. Przekładamy marynatę do miski, dodajemy krewetki i dokładnie mieszamy. Przykrywamy folią i chłodzimy w lodówcę ok. 1 godziny. W tym czasie możemy przygotować wybrane przez nas dodatki (makaron / sałatkę / składniki na sajgonki). 

Rozgrzewamy wok lub dużą patelnię. Na gorąca patelnię wrzucamy krewetki i podsmażamy je przez ok . 8 minut (w zależności od wielkości krewetek) aż nabiorą różowego koloru i zwiną się. Jeśli podajemy je z makaronem ryżowym, dorzucamy makaron na patelnię (możemy dodać pozostałą w misce marynatę) i całość podsmażamy razem jeszcze przez minutę. Posypujemy listkami kolendry.

Smacznego!





Sezon czereśniowy w pełni. Na te owoce czekam przez cały rok z największym wytęsknieniem. W Polsce niestety sezon jest dość krótki, więc staram się go wykorzystać jak najlepiej. Czereśnie, które najbardziej smakują mi na surowo, można z powodzeniem wykorzystać również w słodkich wypiekach. Dzisiejsza propozycja to połączenie czereśni z delikatnym kremem waniliowym, który Anglicy nazywają aksamitem w sosjerce. Smacznego!

Składniki (na ok. 8 porcji)

Ciasto:
-200g mąki tortowej (oraz odrobina do oprószenia blatu/stolnicy)
-100g masła w temperaturze pokojowej
-1 jajko
-4 łyżeczki wody
-2 czubate łyżeczki ciemnego kakao
-2 łyżeczki cukru
-szczypta soli

Krem waniliowy (angielski):
-300ml mleka
-miąższ wydrążony z jednej laski wanilii/pełna łyżeczka pasty waniliowej / 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
-3 żółtka
-60g cukru

-ok. 500g czereśni
-cukier puder do posypania
-odrobina masła do natłuszczenia foremek

Zaczynamy od przygotowania ciasta. Masło kroimy w kostkę i zagniatamy z mąką do uzyskania konsystencji kruszonki. W uzyskanym cieście robimy wgłębienie, wbijamy jajko, dodajemy wodę, kakao, cukier i sól. Zagarniamy mąkę do środka zagłębienia i wyrabiamy ciasto do uzyskania jednolitej konsystencji i barwy (uwaga, zbyt długie wyrabianie nie służy kruchemu ciastu). Formujemy kulę z ciasta, zawijamy w folię spożywczą, spłaszczamy (w ten sposób szybciej się schłodzi) i odkładamy do lodówki na ok. godzinę.

W tym czasie przygotowujemy krem. Mleko podgrzewamy w rondelku na wolnym ogniu z wanilią, ok. 10 minut aż nabierze wyraźnego aromatu a następnie zagotowujemy. W małym naczyniu ubijamy trzepaczką do jajek żółtka z cukrem, aż masa zgęstnieje i nabierze jasnej barwy.  Połowę gotującego się mleka wlewamy delikatnie do masy jajecznej, cały czas ubijając. Masę kremowo-jajeczną przelewamy do rondelka i cały czas mieszając podgrzewamy na średnim ogniu do momentu zgęstnienia kremu. Ważne jest aby cały czas mieszać przy brzegach i na dnie i uważać, aby krem się nie ściął (momentem ostrzegawczym jest zanik delikatnej pianki, która utrzymuje się na powierzchni kremu). Aby sprawdzić, czy krem jest na pewno gotowy, zanurzamy w nim drewnianą łyżkę i przeciągamy po jej powierzchni palcem. Jeśli na łyżce pozostaje suchy ślad, oznacza to że konsystencja kremy jest idealna. Przecedzamy krem przez drobne sitko i chłodzimy (możemy przygotować go również dzień wcześniej i przechować w lodówce, wtedy odrobinę bardziej stężeje).

Czereśnie drylujemy. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Tarteletki natłuszczamy masłem. Blat lub stolnicę oprószamy mąka i rozwałkowujemy cienko schłodzone wcześniej ciasto. Wycinamy z ciasta koła o średnicy odrobinę większej niż średnica tarteletek. Dociskamy ciasto do brzegów foremek, odcinamy wystające brzegi, nakłuwamy spód widelcem. Podpiekamy spody tarteletek ok. 8 minut (ciasto powinno być już suche, ale jeszcze miękkie). Wyciągamy tarteletki z piekarnika i obracając je do góry dnem, delikatnie wyciągamy podpieczone spody (uwaga, są jeszcze miękkie i łatwo je złamać) i wykładamy je na blaszkę. Napełniamy tarteletki kremem waniliowym i jeszcze raz wkładamy do piekarnika na ok 15 minut (krem delikatnie zacznie się ścinać na wierzchu). Wyciągamy tarteletki, dekorujemy je czereśniami i oprószamy cukrem pudrem.








Zupa wiosenna o ciekawym, intensywnym smaku, która łączy aromaty pochodzące zaróno z morza, jak i z ogródka. Dobry pomysł na wykorzystanie sezonowych szparagów. Wywar gotujemy na bazie krewetek. Będą nam do tego potrzebne krewetki w całości, ponieważ głębokość smaku rosołu tkwi w wykorzystaniu skorupek oraz głów krewetek. Lekkości daniu dodaje tagliatelle z cukinii zastępujące tradycyjny makaron.

Składniki (4 porcje):
-500g dużych krewetek w całości (ok. 10 sztuk), świeżych lub mrożonych
-pęczek zielonych szparagów
-1 papryczka chilli
-imbir, kawałek wielkości kciuka
-1 ząbek czosnku,
-1 łyżka oleju do smażenia, z orzeszków ziemnych lub innego
-2 łyżki sosu rybnego
-sok z 1 limonki
-pęczek koperku, posiekanego

Obieramy krewetki (w przypadku mrożonych najpierw rozmrażamy), skorupki oraz głowy wrzucamy do głębokiego garnka, zalewamy 1,5l wody i zagotowujemy. Zbieramy szumowiny i gotujemy na niewielkim ogniu przez 30 minut. 

Szparagi kroimy na kilka mniejszych kawałków, odrzucając zdrewniałą część (ok. 1/3 długości). Cukinię kroimy na wstążki przypominająca tagliatelle, używając do tego celu obieraczki do warzyw. Chilli kroimy wzdłuż na pół i usuwamy pestki. Siekamy czosnek. Imbir kroimy w cienkie paseczki.


Podgrzewamy olej w woku lub głębokiej patelni, wrzucamy czosnek i delikatnie podsmażamy, następnie dorzucamy chilli oraz imbir i podsmażamy jeszcze przez chwilę. Dodajemy krewetki i smażymy ok. 3 minuty, następnie dolewamy przecedzony wywar i zagotowujemy.

Zmniejszamy ogień, dodajemy sok z limonki, sos rybny i połowę koperku, wrzucamy szparagi. Gotujemy około 10 minut (wszystkie krewetki powinny się zwinąć a szparagi zmięknąć). Usuwamy chilli z zupy. Tagliatelle z cukinii wykładamy do miseczek i zalewamy zupą, oprószamy koperkiem. Smacznego!





Sernik na bazie mascarpone, idealnie aksamitny i delikatny. Doskonale łączy się ze świeżymi owocami. Zawsze staramy się wykorzystać owoce sezonowe. Maj to wspaniała okazja, żeby przygotować ten deser z truskawkami. Wkrótce pojawią się w sklepach maliny, jagody, borówki czy jeżyny, również dobrze komponujące się z sernikiem.

Składniki (dla okrągłej formy o średnicy ok. 22 cm):

SPÓD CIASTA:
-180g herbatników
-120g masła

MASA SEROWA:
-250g mascarpone
-500g zmielonego twarogu 
-260g cukru
-4 jajka
-łyżka ekstraktu/pasty waniliowej lub miąższ z 1 laski wanilii

Herbatniki rozkruszamy w blenderze. Masło rozpuszczamy w rondelku i mieszamy z herbatnikami. Powinniśmy uzyskać w ten sposób konsystencję "mokrego piasku". Spód formy wykładamy papierem do pieczenia, dociskamy papier do brzegów (aby nie był zbyt napięty) i zapinamy obręcz (papier powinien wystawać poza obręcz). Wykładamy formę przygotowaną kruszonką, ugniatamy aby równomiernie pokryć spód formy i wkładamy do zamrażarki na czas przygotowywania masy serowej.

Piekarnik rozgrzewamy do 150 stopni. Twaróg z cukrem miksujemy w mikserze ok. 1 minuty, dodajemy mascarpone i ponownie miksujemy ok. pół minuty. Wbijamy do masy po jednym jajku, cały czas miksując i w razie potrzeby zbierając łopatką krem ze ścianek naczynia. Dodajemy wanilię i mieszamy jeszcze kilka sekund.

Masę wlewamy do formy na spód herbatnikowy. Do piekarnika wstawiamy dwa ruszty. Na dolnym ustawiamy naczynie żaroodporne lub keksówkę wypełnioną gorącą wodą (dzięki temu w piekarniku będzie utrzymana odpowiednia wilgotność i ciasto będzie bardziej delikatne i aksamitne). Na wyższym ustawiamy formę z ciastem. 

Pieczemy ok. 1 godzinę i 40 minut z opcją "góra-dół". Czas może się różnić w różnych piekarnikach a użycie termoobiegu dodatkowo skraca czas pieczenia. Po około godzinie zaczynamy kontrolować stopień wypieczenia sernika, aby wyczuć idealny moment na zakończenie pieczenia: środek nie powinien już być płynny, powierzchnia masy serowej powinna być lekko ścięta, ale jeszcze nie zrumieniona. Sernik wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia na podstawce. Po ostygnięciu wstawiamy do lodówki (w razie potrzeby foliujemy, aby uniknąć przesiąknięcia aromatami z lodówki) i pozostawiamy do schłodzenia na minimum 4 godziny. 

Uwaga! Najlepszą konsystencję sernik osiąga pozostając w lodówce 12 godzin. Im krótszy czas chłodzenia, tym sernik będzie bardziej mokry i mazisty. Jeśli mamy ograniczony czas na przygotowanie ciasta, możemy przypiec go trochę bardziej (aż powierzchnia zacznie się rumienić) i chłodzić krócej, jednak nic nie zastąpi smaku tego ciasta delikatnie pieczonego i długo chłodzonego :) Tuż przed podaniem dekorujemy ciasto świeżymi owocami sezonowymi. Smacznego!












Jajka to bez wątpienia produkt, który króluje na stole wielkanocnym. Jajka faszerowane wędzonym łososiem to propozycja o świeżym i wyrazistym smaku. Możemy je przygotować nie tylko na Święta, ale również na leniwy niedzielny poranek. Zapraszam do spróbowania!

Składniki:
-250g wędzonego łososia
-6 jajek
-1 por
-sok z połówki cytryny
-2 łyżki jogurtu naturalnego
-2 łyżki posiekanego szczypiorku
-sól i pieprz

Jajka gotujemy na twardo. Studzimy, kroimy na pół i łyżeczką wyciągamy żółtka. Pora siekamy drobno, solimy (nie przesadzając, pamiętajmy że łosoś jest naturalnie słony) i odkładamy aż delikatnie zmięknie. Łososia kroimy w kostkę i wrzucamy do miski. Dodajemy żółtko, pora, jogurt i sok z cytryny. Całość mieszamy i doprawiamy pieprzem do smaku. 

Wgłębienia, które powstały w jajkach po wydrążeniu żółtek napełniamy farszem. Wierzch posypujemy posiekanym szczypiorkiem i układamy jajka na półmisku.

Smacznego jajka! 


Pascha to potrawa wielkanocna pochodzenia północno-rosyjskiego. W Polsce znana przede wszystkim w rodzinach wywodzących się z Kresów Wschodnich. Jej główne składniki, mleko i jajka, maja symbolizować odradzanie się, natomiast słodkie dodatki symbolizują dobrobyt. Można ją przygotować na zimno lub na gorąco. Ja szczególnie polecam wypróbować ją w wersji na zimno, z domowego twarogu. Mam nadzieję, że ten słodki a zarazem delikatny deser przypadnie Wam do gustu.

Składniki:
-2 litry mleka 3,2%
-500 ml kwaśnej śmietany
-6 jajek
-1 laska wanilii lub pasta waniliowa
-250 g masła, w temperaturze pokojowej
-3/4 szklanki cukru pudru
-200 ml śmietanki kremówki
-ok. 300g ulubionych bakalii (ja wykorzystałam migdały, orzechy nerkowca, suszone figi i morele oraz mieszankę kandyzowanych owoców)

Jaja roztrzepujemy ze śmietaną. Mleko zagotowujemy z wanilią (jeśli używamy laski, rozcinamy ją i usuwamy na koniec gotowania). Kiedy mleko się zagotuje, dodajemy masę jajeczno-śmietanową. Ciągle mieszając gotujemy, aż cały płyn podzieli się na ser i serwatkę (oddzielona serwatka powinna być wyraźnie przezroczysta). Studzimy.

Cedzak wykładamy gazą i przecedzamy ser. Dobrze go odciskamy i zostawiamy na kilka godzin, najlepiej na całą noc. Powstały twaróg powinien być zupełnie odciśnięty z serwatki i sypki.

Jeśli dodajemy do paschy orzechy siekamy je a suszone owoce moczymy, suszymy i kroimy w kostkę. Masło ucieramy z cukrem pudrem. Do misy miksera wrzucamy ser i stopniowo dodając masło ubijamy na niskich obrotach. Stopniowo dodajemy również kremówkę, kontrolując konsystencję. Powinniśmy otrzymać krem o konsystencji spójnego twarożku. Dodajemy bakalie i delikatnie mieszamy. 

Miskę lub cedzak wykładamy gazą i napełniamy przygotowaną masą. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin lub całą noc, w zależności od tego jak "luźny" wyszedł nam krem. Kiedy stężeje, miskę lub cedzak przykrywamy talerzem na którym ma być podana pascha i obracamy do góry dnem. Zdejmujemy gazę. Dekorujemy według uznania bakaliami, świeżymi owocami, gałązkami bukszpanu.

Smacznego i Wesołych Świąt!




Mule alla marinara to jedno z najbardziej charakterystycznych dań "rybnych". Możemy je serwować jako przystawkę lub lekkie danie główne. Jest aromatyczne a zarazem łatwe w przygotowaniu a o jego smaku decyduje jakość i świeżość składników. To sposób na błyskawiczną kolację, przygotowaną w niecałe pół godziny, dzięki której choć na chwile poczujemy się jak nad Morzem Śródziemnym.


Składniki na 2-3 porcje:

-1 kg muli lub małży,
-2 ząbki czosnku,
-2 łyżki posiekanej pietruszki,
-100 ml białego wytrawnego wina,
-5 łyżek oliwy,
-sok z połowy małej cytryny

Do podania:
-cząstki cytryny,
-grzanki


Zaczynamy od przygotowania muli. Muszle szorujemy, odrywamy wszelkie narośla i nitki. Płuczemy pod bieżącą wodą. Nie moczymy, żeby musze się nie otworzyły. Czasami można trafić na mule już oczyszczone, wtedy wystarczy je opłukać.

Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy rozgnieciony czosnek i podsmażamy aż delikatnie się zarumieni. Dodajemy mule. Kiedy muszle zaczną się otwierać, zalewamy je winem i dodajemy pietruszkę oraz odrobinę soku z cytryny. 

Przykrywamy patelnię i gotujemy aż wszystkie muszle się otworzą. Pozostawiamy na delikatnym ogniu jeszcze przez kilka minut, pozwalając aby mule nasiąknęły aromatem.

Danie serwujemy zaraz po przygotowaniu, razem z sosem który uzyskaliśmy na patelni, z cząstkami cytryny oraz grzankami.




Fondant czekoladowy

Doskonały deser dla wielbicieli czekolady, prosty i szybki w przygotowaniu. Nadaje się zarówno na przyjęcia jak i na zimowe wieczory spędzane pod kocem, w które lubi nas najść ochota na coś słodkiego. Część masy można upiec od razu a część zamrozić i upiec, kiedy potrzebujemy na szybko przygotować deser. Wystarczy wtedy piec kilka minut dłużej.

Składniki na około 6 porcji (ja wykorzystałam ceramiczne kokilki o pojemności 250 ml, mogą być to jakiekolwiek żaroodporne formy o pojemności ok. 100-300 ml):

-200g dobrej jakości ciemnej czekolady (w przypadku deseru, który bazuje na czekoladzie, nie oszczędzajmy na niej),
-200g masła pokrojonego w kostkę,
-200g mąki,
-200g brązowego cukru,
-4 całe jajka oraz 4 żółtka,

Do przygotowania foremek:
-50g roztopionego masła do natłuszczenia foremek,
-kilka łyżek ciemnego kakao do posypania foremek,

oraz

-żaroodporne foremki, np. ceramiczne kokilki lub metalowe formy do puddingu

Przygotowujemy formy: natłuszczamy je roztopionym masłem i wstawiamy na 15 min do lodówki. Schłodzone masło pokrywamy drugą warstwą masła. Wsypujemy do formy łyżkę kakao i lekko pukamy otwartą dłonia w ścianki formy tak, by kakao pokryło całą jej powierzchnię. Odsypujemy ewentualny nadmiar kakao. 

Kładziemy metalową miskę na garnku z delikatnie gotującą się wodą (uważamy, aby woda nie wykipiała). Roztapiamy w misce masło i czekoladę, ściągamy z garnka i odstawiamy do przestygnięcia na kilka minut.

W osobnej misce ubijamy trzepaczką jajka i żółtka z cukrem do uzyskania gęstej konsystencji. Przesiewamy mąkę i dokładnie mieszamy z masą jajeczno-cukrową.

Partiami dodajemy masę czekoladową do jajecznej, dokładnie mieszając po każdej partii. Mieszamy całość do uzyskania jednolitej konsystencji. Przelewamy masę do przygotowanych wcześniej foremek, do około 2/3 wysokości formy. Chłodzimy w lodówce minimum pół godziny, najlepiej zostawiamy na noc.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni, opcja góra-dół. Pieczemy fondant ok. 12-16 minut (aż cały wierzch przestanie być płynny). Ostawiamy do przestygnięcia na ok. 15 minut. Delikatnie dotykamy palcem wierzch deseru i sprawdzamy, czy odchodzi od ścianek(uważamy, aby nie przebić cienkiej "skorupki"). W razie potrzeby cienkim i ostrym nożem "odklejamy" brzegi fondant od ścianek. 

Przykrywamy foremkę talerzykiem, na którym chcemy podać deser i sprawnym ruchem odwracamy do góry nogami. Delikatnie ściągamy formę z deseru.

Serwujemy z ulubionymi dodatkami. Propozycje podania:
-z gałką lodów waniliowych i świeżymi malinami,
-z listkami mięty i sosem malinowym (mrożone maliny podgrzane w rondelku z odrobiną wody i łyżką cukru a następnie zblendowane),
-z gałką sorbetu pomarańczowego i karmelem.









Przepis na zupę pasta e fagioli narodził się w rzymskich lokalach i jako danie tanie i pożywne szybko stało się popularne wśród chłopów i robotników. Dziś istnieje wiele wersji zupy fasolowej i co najmniej kilka regionów uważa ją za swoją specjalność. Pasta e fagioli to zupa gęsta, rozgrzewająca i sycąca, idealna na jesienno-zimowe obiady. 

Składniki:

-250g fasoli (1 puszka) - najodpowiedniejsza to fasola Borlotti, głównie ze względu na jej walory dekoracyjne. Ja użyłam fasoli pinto, ale równie dobrze można wykorzystać białą czy czerwoną fasolę
-100g makaronu - wybieramy drobny makaron, np. "kolanka" czy małe "muszelki". Ja użyłam makaronu o nazwie "koraliki"
-200g passaty pomidorowej
-1 łodyga selera naciowego, drobno posiekanego
-1 mała cebula, posiekana
-1 marchewka, drobno posiekana
-40g boczku, pokrojonego w kostkę
-świeże oregano
-oliwa z oliwek
-sól i pieprz

Podsmażamy przez kilka minut boczek i cebulę na niewielkiej ilości oleju, w garnku o grubym dnie, uważając aby cebula nie zrobiła się brązowa. Dodajemy passatę pomidorową, selera, marchewkę i garść posiekanego oregano. Doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy. Dodajemy odcedzoną i opłukaną fasolę, zalewamy wszystko ok. 200ml wody. Gotujemy na wolnym ogniu 30 minut, aż całość zmięknie. W międzyczasie gotujemy makaron, odcedzamy i dodajemy do zupy pod koniec gotowania. Konsystencja powinna być bardzo gęsta. Podajemy udekorowane gałązkami oregano. Buon appetito!




Spaghetti alla carbonara to typowe danie kuchni Lacjum, a w szczególności Rzymu. To danie z makaronu, które jest znane na całym świecie, jednak mało kto poza Włochami przygotowuje jego tradycyjną wersję. W polskich restauracjach często spotykamy wersję ze śmietaną czy nawet z szynką. Tymczasem klasyczne połączenie żółtek z serem daje wystarczająco kremowy sos, który nie wymaga obciążania go śmietaną. 

Istnieją różne teorie co do narodzin tej potrawy. Jedną z nich jest hipoteza amerykańska. W czasie II wojny światowej, żołnierze amerykańscy stacjonujący we Włoszech zajadali się daniem, które powstało z połączenia składników stanowiących bazę zaopatrzenia spożywczego armii - bekonem, jajkami i makaronem zapożyczonym od Włochów. To zainspirowało rzymskich szefów kuchni do stworzenia własnego przepisu, który znamy dziś jako pasta alla carbonara. Argumentem na poparcie tej hipotezy jest fakt, że carbonara nie pojawia się w znanych przedwojennych książkach kucharskich a pierwsze wzmianki pojawiają się po wyzwoleniu Rzymu w 1944.

Inna hipoteza przypisuje stworzenie tego dania Karbonariuszom (z włoskiego carbonari, do których nawiązuje nazwa sosu), czyli członkom stowarzyszenia rewolucyjnego założonego w XIX wieku. Bez względu na to kto był faktycznym twórcą przepisu, włoscy rewolucjoniści czy amerykańscy żołnierze, spaghetti alla carbonara jest jednym z najbardziej znanych dań kuchni włoskiej.

Spaghetti to typ maraonu, który najlepiej sprawdza się z sosem alla carbonara. Możemy wykorzystać również inne rodzaje długiego makaronu, np. linguine. 

Tradycyjnie mięsem używanym do tego dania jest guanciale - dojrzewające mięso z polików wieprzowych przypominające boczek ale bardziej intensywne w smaku. Jeśli nie ma dostępu do guanciale, używa się pancetty, która bardziej przypomina nasz boczek. 

W polskich sklepach nie spotkałam się jeszcze z guanciale, natomiast możemy trafić na pancettę. Dużo łatwiej jednak będzie nam przygotować danie z zamiennikiem w postaci polskiego boczku.



Składniki (2 porcje):
-200g makaronu spaghetti,
-80g boczku pokrojonego w kostkę
-50g sera pecorino lub parmezanu w kawałku, startego na tarce o drobnych oczkach,
-1 jajko + 2 żółtka,
-świeżo mielony czarny pieprz.

Gotujemy makaron al dente (nie musimy używać soli, ponieważ boczek i pecorino są dość słone). W międzyczasie wrzucamy boczek na suchą patelnię i podsmażamy do momentu, kiedu będzie chrupiący, zdejmujemy z ognia.

Do miski wbijamy żółtka i jajko i roztrzepujemy trzepaczką. Dodajemy pecorino (zostawiamy odrobinę do posypania na wierzchu) i świeżo zmielony czarny pieprz, mieszamy do uzyskania kremowej konsystencji.

Boczek dodajemy do sosu jajecznego. Ugotowany makaron odcedzamy (nie przelewamy zimną wodą!) i gorący wrzucamy do miski z sosem. Mieszamy dokładnie do połączenia składników. Nie podgrzewamy na patelni. Podajemy zaraz po przygotowaniu. Buon appetito!