Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sweet Tooth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sweet Tooth. Pokaż wszystkie posty


Sezon czereśniowy w pełni. Na te owoce czekam przez cały rok z największym wytęsknieniem. W Polsce niestety sezon jest dość krótki, więc staram się go wykorzystać jak najlepiej. Czereśnie, które najbardziej smakują mi na surowo, można z powodzeniem wykorzystać również w słodkich wypiekach. Dzisiejsza propozycja to połączenie czereśni z delikatnym kremem waniliowym, który Anglicy nazywają aksamitem w sosjerce. Smacznego!

Składniki (na ok. 8 porcji)

Ciasto:
-200g mąki tortowej (oraz odrobina do oprószenia blatu/stolnicy)
-100g masła w temperaturze pokojowej
-1 jajko
-4 łyżeczki wody
-2 czubate łyżeczki ciemnego kakao
-2 łyżeczki cukru
-szczypta soli

Krem waniliowy (angielski):
-300ml mleka
-miąższ wydrążony z jednej laski wanilii/pełna łyżeczka pasty waniliowej / 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
-3 żółtka
-60g cukru

-ok. 500g czereśni
-cukier puder do posypania
-odrobina masła do natłuszczenia foremek

Zaczynamy od przygotowania ciasta. Masło kroimy w kostkę i zagniatamy z mąką do uzyskania konsystencji kruszonki. W uzyskanym cieście robimy wgłębienie, wbijamy jajko, dodajemy wodę, kakao, cukier i sól. Zagarniamy mąkę do środka zagłębienia i wyrabiamy ciasto do uzyskania jednolitej konsystencji i barwy (uwaga, zbyt długie wyrabianie nie służy kruchemu ciastu). Formujemy kulę z ciasta, zawijamy w folię spożywczą, spłaszczamy (w ten sposób szybciej się schłodzi) i odkładamy do lodówki na ok. godzinę.

W tym czasie przygotowujemy krem. Mleko podgrzewamy w rondelku na wolnym ogniu z wanilią, ok. 10 minut aż nabierze wyraźnego aromatu a następnie zagotowujemy. W małym naczyniu ubijamy trzepaczką do jajek żółtka z cukrem, aż masa zgęstnieje i nabierze jasnej barwy.  Połowę gotującego się mleka wlewamy delikatnie do masy jajecznej, cały czas ubijając. Masę kremowo-jajeczną przelewamy do rondelka i cały czas mieszając podgrzewamy na średnim ogniu do momentu zgęstnienia kremu. Ważne jest aby cały czas mieszać przy brzegach i na dnie i uważać, aby krem się nie ściął (momentem ostrzegawczym jest zanik delikatnej pianki, która utrzymuje się na powierzchni kremu). Aby sprawdzić, czy krem jest na pewno gotowy, zanurzamy w nim drewnianą łyżkę i przeciągamy po jej powierzchni palcem. Jeśli na łyżce pozostaje suchy ślad, oznacza to że konsystencja kremy jest idealna. Przecedzamy krem przez drobne sitko i chłodzimy (możemy przygotować go również dzień wcześniej i przechować w lodówce, wtedy odrobinę bardziej stężeje).

Czereśnie drylujemy. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Tarteletki natłuszczamy masłem. Blat lub stolnicę oprószamy mąka i rozwałkowujemy cienko schłodzone wcześniej ciasto. Wycinamy z ciasta koła o średnicy odrobinę większej niż średnica tarteletek. Dociskamy ciasto do brzegów foremek, odcinamy wystające brzegi, nakłuwamy spód widelcem. Podpiekamy spody tarteletek ok. 8 minut (ciasto powinno być już suche, ale jeszcze miękkie). Wyciągamy tarteletki z piekarnika i obracając je do góry dnem, delikatnie wyciągamy podpieczone spody (uwaga, są jeszcze miękkie i łatwo je złamać) i wykładamy je na blaszkę. Napełniamy tarteletki kremem waniliowym i jeszcze raz wkładamy do piekarnika na ok 15 minut (krem delikatnie zacznie się ścinać na wierzchu). Wyciągamy tarteletki, dekorujemy je czereśniami i oprószamy cukrem pudrem.









Sernik na bazie mascarpone, idealnie aksamitny i delikatny. Doskonale łączy się ze świeżymi owocami. Zawsze staramy się wykorzystać owoce sezonowe. Maj to wspaniała okazja, żeby przygotować ten deser z truskawkami. Wkrótce pojawią się w sklepach maliny, jagody, borówki czy jeżyny, również dobrze komponujące się z sernikiem.

Składniki (dla okrągłej formy o średnicy ok. 22 cm):

SPÓD CIASTA:
-180g herbatników
-120g masła

MASA SEROWA:
-250g mascarpone
-500g zmielonego twarogu 
-260g cukru
-4 jajka
-łyżka ekstraktu/pasty waniliowej lub miąższ z 1 laski wanilii

Herbatniki rozkruszamy w blenderze. Masło rozpuszczamy w rondelku i mieszamy z herbatnikami. Powinniśmy uzyskać w ten sposób konsystencję "mokrego piasku". Spód formy wykładamy papierem do pieczenia, dociskamy papier do brzegów (aby nie był zbyt napięty) i zapinamy obręcz (papier powinien wystawać poza obręcz). Wykładamy formę przygotowaną kruszonką, ugniatamy aby równomiernie pokryć spód formy i wkładamy do zamrażarki na czas przygotowywania masy serowej.

Piekarnik rozgrzewamy do 150 stopni. Twaróg z cukrem miksujemy w mikserze ok. 1 minuty, dodajemy mascarpone i ponownie miksujemy ok. pół minuty. Wbijamy do masy po jednym jajku, cały czas miksując i w razie potrzeby zbierając łopatką krem ze ścianek naczynia. Dodajemy wanilię i mieszamy jeszcze kilka sekund.

Masę wlewamy do formy na spód herbatnikowy. Do piekarnika wstawiamy dwa ruszty. Na dolnym ustawiamy naczynie żaroodporne lub keksówkę wypełnioną gorącą wodą (dzięki temu w piekarniku będzie utrzymana odpowiednia wilgotność i ciasto będzie bardziej delikatne i aksamitne). Na wyższym ustawiamy formę z ciastem. 

Pieczemy ok. 1 godzinę i 40 minut z opcją "góra-dół". Czas może się różnić w różnych piekarnikach a użycie termoobiegu dodatkowo skraca czas pieczenia. Po około godzinie zaczynamy kontrolować stopień wypieczenia sernika, aby wyczuć idealny moment na zakończenie pieczenia: środek nie powinien już być płynny, powierzchnia masy serowej powinna być lekko ścięta, ale jeszcze nie zrumieniona. Sernik wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia na podstawce. Po ostygnięciu wstawiamy do lodówki (w razie potrzeby foliujemy, aby uniknąć przesiąknięcia aromatami z lodówki) i pozostawiamy do schłodzenia na minimum 4 godziny. 

Uwaga! Najlepszą konsystencję sernik osiąga pozostając w lodówce 12 godzin. Im krótszy czas chłodzenia, tym sernik będzie bardziej mokry i mazisty. Jeśli mamy ograniczony czas na przygotowanie ciasta, możemy przypiec go trochę bardziej (aż powierzchnia zacznie się rumienić) i chłodzić krócej, jednak nic nie zastąpi smaku tego ciasta delikatnie pieczonego i długo chłodzonego :) Tuż przed podaniem dekorujemy ciasto świeżymi owocami sezonowymi. Smacznego!













Pascha to potrawa wielkanocna pochodzenia północno-rosyjskiego. W Polsce znana przede wszystkim w rodzinach wywodzących się z Kresów Wschodnich. Jej główne składniki, mleko i jajka, maja symbolizować odradzanie się, natomiast słodkie dodatki symbolizują dobrobyt. Można ją przygotować na zimno lub na gorąco. Ja szczególnie polecam wypróbować ją w wersji na zimno, z domowego twarogu. Mam nadzieję, że ten słodki a zarazem delikatny deser przypadnie Wam do gustu.

Składniki:
-2 litry mleka 3,2%
-500 ml kwaśnej śmietany
-6 jajek
-1 laska wanilii lub pasta waniliowa
-250 g masła, w temperaturze pokojowej
-3/4 szklanki cukru pudru
-200 ml śmietanki kremówki
-ok. 300g ulubionych bakalii (ja wykorzystałam migdały, orzechy nerkowca, suszone figi i morele oraz mieszankę kandyzowanych owoców)

Jaja roztrzepujemy ze śmietaną. Mleko zagotowujemy z wanilią (jeśli używamy laski, rozcinamy ją i usuwamy na koniec gotowania). Kiedy mleko się zagotuje, dodajemy masę jajeczno-śmietanową. Ciągle mieszając gotujemy, aż cały płyn podzieli się na ser i serwatkę (oddzielona serwatka powinna być wyraźnie przezroczysta). Studzimy.

Cedzak wykładamy gazą i przecedzamy ser. Dobrze go odciskamy i zostawiamy na kilka godzin, najlepiej na całą noc. Powstały twaróg powinien być zupełnie odciśnięty z serwatki i sypki.

Jeśli dodajemy do paschy orzechy siekamy je a suszone owoce moczymy, suszymy i kroimy w kostkę. Masło ucieramy z cukrem pudrem. Do misy miksera wrzucamy ser i stopniowo dodając masło ubijamy na niskich obrotach. Stopniowo dodajemy również kremówkę, kontrolując konsystencję. Powinniśmy otrzymać krem o konsystencji spójnego twarożku. Dodajemy bakalie i delikatnie mieszamy. 

Miskę lub cedzak wykładamy gazą i napełniamy przygotowaną masą. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin lub całą noc, w zależności od tego jak "luźny" wyszedł nam krem. Kiedy stężeje, miskę lub cedzak przykrywamy talerzem na którym ma być podana pascha i obracamy do góry dnem. Zdejmujemy gazę. Dekorujemy według uznania bakaliami, świeżymi owocami, gałązkami bukszpanu.

Smacznego i Wesołych Świąt!




Fondant czekoladowy

Doskonały deser dla wielbicieli czekolady, prosty i szybki w przygotowaniu. Nadaje się zarówno na przyjęcia jak i na zimowe wieczory spędzane pod kocem, w które lubi nas najść ochota na coś słodkiego. Część masy można upiec od razu a część zamrozić i upiec, kiedy potrzebujemy na szybko przygotować deser. Wystarczy wtedy piec kilka minut dłużej.

Składniki na około 6 porcji (ja wykorzystałam ceramiczne kokilki o pojemności 250 ml, mogą być to jakiekolwiek żaroodporne formy o pojemności ok. 100-300 ml):

-200g dobrej jakości ciemnej czekolady (w przypadku deseru, który bazuje na czekoladzie, nie oszczędzajmy na niej),
-200g masła pokrojonego w kostkę,
-200g mąki,
-200g brązowego cukru,
-4 całe jajka oraz 4 żółtka,

Do przygotowania foremek:
-50g roztopionego masła do natłuszczenia foremek,
-kilka łyżek ciemnego kakao do posypania foremek,

oraz

-żaroodporne foremki, np. ceramiczne kokilki lub metalowe formy do puddingu

Przygotowujemy formy: natłuszczamy je roztopionym masłem i wstawiamy na 15 min do lodówki. Schłodzone masło pokrywamy drugą warstwą masła. Wsypujemy do formy łyżkę kakao i lekko pukamy otwartą dłonia w ścianki formy tak, by kakao pokryło całą jej powierzchnię. Odsypujemy ewentualny nadmiar kakao. 

Kładziemy metalową miskę na garnku z delikatnie gotującą się wodą (uważamy, aby woda nie wykipiała). Roztapiamy w misce masło i czekoladę, ściągamy z garnka i odstawiamy do przestygnięcia na kilka minut.

W osobnej misce ubijamy trzepaczką jajka i żółtka z cukrem do uzyskania gęstej konsystencji. Przesiewamy mąkę i dokładnie mieszamy z masą jajeczno-cukrową.

Partiami dodajemy masę czekoladową do jajecznej, dokładnie mieszając po każdej partii. Mieszamy całość do uzyskania jednolitej konsystencji. Przelewamy masę do przygotowanych wcześniej foremek, do około 2/3 wysokości formy. Chłodzimy w lodówce minimum pół godziny, najlepiej zostawiamy na noc.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni, opcja góra-dół. Pieczemy fondant ok. 12-16 minut (aż cały wierzch przestanie być płynny). Ostawiamy do przestygnięcia na ok. 15 minut. Delikatnie dotykamy palcem wierzch deseru i sprawdzamy, czy odchodzi od ścianek(uważamy, aby nie przebić cienkiej "skorupki"). W razie potrzeby cienkim i ostrym nożem "odklejamy" brzegi fondant od ścianek. 

Przykrywamy foremkę talerzykiem, na którym chcemy podać deser i sprawnym ruchem odwracamy do góry nogami. Delikatnie ściągamy formę z deseru.

Serwujemy z ulubionymi dodatkami. Propozycje podania:
-z gałką lodów waniliowych i świeżymi malinami,
-z listkami mięty i sosem malinowym (mrożone maliny podgrzane w rondelku z odrobiną wody i łyżką cukru a następnie zblendowane),
-z gałką sorbetu pomarańczowego i karmelem.









Jeśli w szale przedświątecznych przygotowań zapomnieliście z wyprzedzeniem upiec pierniki, lub jeśli jeszcze nigdy nie odważyliście się za to zabrać, polecam ten przepis. Ciasto nie musi "dojrzewać", jest gotowe do pieczenia i zaraz po wyjęciu z piekarnika zachwyca kakaowo - korzennym aromatem. Ładnie udekorowane, takie pierniki świetnie sprawdzą się również jako ozdoba choinkowa lub jako drobny upominek dla przyjaciół.

Składniki (na ok. 2 blachy):
-450g mąki
-kostka masła (200g)
-150g brązowego cukru
-40g kakao w proszku (ok. 4 łyżki)
-2 jajka
-2 łyżki miodu
-2 łyżki mleka
-1 łyżeczka sody oczyszczonej
-przyprawa korzenna - możemy kupić gotową lub (i tą opcję polecam bardziej) wykonać sami taką mieszankę. Potrzebujemy: 3 łyżeczki cynamonu, 2 łyżeczki kardamonu, 1 łyżeczkę gałki muszkatołowej, pół łyżeczki imbiru, szczyptę goździków, szczyptę pieprzu.

Lukier:
-200g cukru pudru, odrobina gorącej wody, sok wyciśnięty z pół cytryny

Dokładnie ucieramy masło z cukrem, aż kryształki będą ledwo wyczuwalne (idealne zadanie dla mężczyzny, jeśli możemy jakiegoś zagonić do pomocy). Wbijamy jajka, dodajemy miód i mleko. Partiami dodajemy przesianą mąkę z kakao i przyprawami, po każdej partii mieszając. Kiedy wszystkie składniki wstępnie się połączą, wyrabiamy ciasto rękoma do uzyskania gładkiej masy. Formujemy kulę z ciasta, owijamy folią spożywczą i chłodzimy w lodówce przez ok. godzinę. Wyciągamy ciasto na blat oprószony mąką i rozwałkowujemy. Powinno być cieniutkie, jeśli pierniki będą grube to w piekarniku urosną "z górką". 

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, opcja "góra dół". Rozwałkowane ciasto delikatnie przekładamy na blachę do pieczenia wyłożoną papierem i na niej wykrawamy ciasteczka przy użyciu foremek (jeśli wykroimy je na blacie, możemy je zniszczyć przy przenoszeniu). Pieczemy przez ok. 10 min, aż pierniki się zarumienią. Mogą być jeszcze trochę miękkie, ale po przestudzeniu stwardnieją. Po ostygnięciu ściągamy pierniki z blachy i przygotowujemy lukier.

Dekorujemy pierniki lukrem i posypkami cukrowymi, bakaliami, lub roztopioną czekoladą. Aby wykonać lukier przesiewamy cukier puder i dodajemy po odrobinie gorącej wody oraz sok z cytryny, do uzyskania pożądanej konsystencji. Lukier powinien być dość gęsty i biały, wtedy nie będzie zbyt łatwo spływał z pierników. Możemy dodać odrobię kakao, jeśli chcemy uzyskać ciemny lukier lub barwniki spożywcze, sok z jagód czy granatu aby uzyskać lukier kolorowy. Wyciskamy go za pomocą szprycy (jeśli nie posiadasz, możesz ściąć koniec woreczka foliowego). 

Jeśli chcemy wykorzystać pierniki jako ozdoby choinkowe, przed pieczeniem wycinamy dziurki a po upieczeniu przewieszamy nitkę lub wstążeczkę. Jako świąteczny prezent, pierniki będą się pięknie prezentować owinięte w celofan.

Smacznych i Wesołych Świąt!








Domowy, zdrowy i pyszny zastrzyk energii. Bez pieczenia. Batony można zabrać na do pracy, na siłownię, spacer, czy zjeść na przekąskę w domu. Trzymamy je w lodówce i zabieramy ze sobą owinięte w papier do pieczenia (poza lodówką zmiękną i będą brudzić).

Składniki:

-2,5 szklanki posiekanych daktyli bez pestek
-2 szklanki orzechów nerkowca
-3/4 szklanki kakao
-1/2 szklanki migdałow bez skórki (lub sparzonych i obranych)
-1 szklanka wiórków kokosowych
-łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub pasty waniliowej)
-4 łyżki wody

-opcjonalnie 1-2 łyżki miody

Do mielenia najlepiej użyć dobrego robota kuchennego lub urządzenia typu thermomix. Możemy również mielić w blenderze, ale w mniejszych porcjach.

Do miski robota wrzucamy daktyle, orzechy, migdały, kakao. Drobno mielimy. Dodajemy wiórki kokosowe i wanilię. Mielimy dodajemy po trochu wody, kontrolując konsystencję. Masa powinna być wilgotna i zwarta, ale nie zbyt klejąca. Powinna dać się formować w dłoniach. Jeśli masa wyjdzie zbyt mokra, dodajemy wiórków kokosowych. Jeśli wolimy słodsze batony, dodajemy miód do uzyskania pożądanego stopnia słodkości.

Masę wykładamy na blaszkę/formę do pieczenia i uklepujemy tak na grubość ok. 2/3 cm. Wygładzamy. Schładzamy przez 2 godz. Jeśli nasza masa była zbyt mokra, możemy ją "uratować" schładzając przez godz. w zamrażarce.

Po schłodzeniu wykrajamy z masy prostokątne batony. Przekładamy papierem do pieczenia i trzymamy w lodówce w plastikowym pojemniku. Smacznego!